niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 3.

~ Chazzy.

Właśnie stoję przed lustrem zapinając ostatni guzik w mojej marynarce. Jadę do taty na tydzień.
Minął już rok od czasu gdy zostałam zgwałcona, i to właśnie było jednym z powodów rozstania rodziców.
Nie potrafili sobię wybaczyć tego że ktoś mnie skrzywdził w naszym domu, często się o to kłócili, do tego doszły inne sprzeczki związane z ich poglądami.
Mama jest kobietą biznesu, pani prokurator osoba bardzo inteligentna i wykształcona.
Mieszkam z nią tylko z tego powodu że tata nie jest w stanie zapewnić mi dobrego bytu jak i szkoły wyższej.
On ledwo łączy koniec z końcem, ale daje sobię jakoś radę, a ja byłabym dla niego zwykłym ciężarem.
Wiem że chciałby ze mną mieszkać tak bardzo, jak ja z nim.
Ostatni raz spojrzałam w lustro.
Czarne spodnie są.
Koszula jest, marynarka także.
Włosy cudownie zaczesane na żelu, gdyż mamę irytuje moja grzywka.
Usłyszałam klakson, uradowana zeszłam z walizka po schodach.
- Witaj Marcus.
- Dzień Dobry Ameljo. - Powiedział do mamy, ledwo wchodząc za próg domu kiedy rzuciłam mu się na szyje.
- Tata! - krzyknęłam sZczęśliwa ściskając go przez chwilę.
Tata w porównaniu do mamy ma całkiem inny styl.
Mama to kobieta z wieczną  elegancją, zaś tata chodzi w brudnych glanach i koszulkach zespołowych.
Też bym się tak ubierała, ale mama uznała że jak będę się buntować to zmieni mi szkołe, a ja nie przeżyje bez Mikeyli dwóch dni, więc muszę się podporządkować.
Tylko przy tacie mogę być sobą, tylko jak jestem u niego mogę ubrać krótkie spodenki i koszulkę z Depehe Mode bez żadnych pretensji, tylko u niego mogę mieć wszystkie włosy na ryju, i nikt nie ma z tym problemu.
- Chazzy zachowuj się tam.
Dodała mama uśmiechając się do mnie miło, a ja pochyliłam się w jej stronę by ucałować ją w policzek.
Gdy wyszliśmy cieszyłam się jak głupia, zawsze się cieszę jak.głupia gdy mogę się od tego uwolnić.
- Chazzy jak tam Linkin Park? - Zapytał tata gdy już byliśmy w samochodzie.
- Nijak, mama nie chce bym brała udział w jakiś satanistycznych ceremoniach..- powiedziałam z ironią, widząc w lusterku jak tata kręci głową.
- Pewnie ani razu nie słyszała co gracie, a jak już słyszała to nawet nie słuchała tekstu..
- Nie sluchala.. - Powiedziałam smutno bawiąc się bryloczkiem z logiem linkin park.
- Kochanie.. - Podniosłam na niego wzrok.
Tata był przystojnym mężczyzna, o czarnych włosach i oczach, oraz ciemnej karnacji. Mimo to że był trochę przy sobię, to zawsze oglądało się za nim wiele kobiet.
Od kilku miesięcy tata umawia się z Vanessą, piękna dziesięć lat starsza ode mnie dziewczyna.
Wiem że brzmi to absurdalnie, ale tata ma 36 lat, i w cale nie jest dziwne to że jest z kobietą tylko 8 lat młodszą.
Van ma jasno różowe ombre, przy kolorze włosów ciemny blond.
Tak jak ja i tata jest metalówą, dlatego idealnie się dogadujemy.
Tata powiedział mi że on weźmie moją walizkę, a ja mam iść do środka zobaczyć niespodziankę jaką mi przygotował.
Niepewnie weszłam do budynku, lecz poza starymi panelami i jednej półce przy schodach niczego nie spostrzegłam.
W pewnym momencie ktoś zasłonił mi oczy dłońmi.
Były to.delikatne i kobiece dłonie, więc nie należały do taty.
- Van? - Powiedziałam , uśmiechając się delikatnie.
- No wiesz..
- Mikey! - Odwróciłam się gwałtownie, rzucając się dziewczynie na szyję.
- Co ty tu robisz?
- Twój tata zaproponował bym spędziła u niego tydzień razem z tobą i zespołem!
- Reszta Linkinów też tu jest?
- Nie.. - Zaśmiała się uroczo, jak to Shinoda. - One będą tu przyjeżdżać.
- To będzie najlepszy tydzień w moim życiu. - Powiedziałam, przytulając się mocno do przyjaciółki.
- A powiedziałaś już najlepszą nowinę? - Zapytał tata, spoglądając na tulacą mnie brunetke.
- A no właśnie! - Mikey ogarnęła włosy do tyłu, szczerząc się przy tym jak zwykle kradnąc mi cały urok którego i tak mam już nie wiele.
- Vanessa pracuje przy oświetleniu na DreamCenter. - Zaczęła, a ja patrzałam jej w oczy z wyczekiwaniem.
- iiii... Załatwiła nam występ w tą sobotę!
- OMG! - Krzyknęłam rzucając się jej ponownie na szyję.
Nasza całoroczna codzienna praca ujrzy światło dzienne pierwszy raz od występu jako przedstawiciele szkoły.
Wygrała Roksana, siostra Mikey ale wtedy jeszcze nie byliśmy tak dobzi jak teraz.
- Zaraz! - Krzyknęłam stanowczo. - Będzie to gdzieś transmitowane?
- No na cały świat. - Powiedziała Shinoda, jak by nie było nic bardziej oczywistego.
- Mama nie może zobaczyć mnie w tv! - Krzyknęłam złamana, łapiąc się za krótko ścięte rude włosy.
Tej soboty może się spełnić moje największe marzenie.
Zdobycie sławy światowego formatu.
Na aktualną chwilę, udało nam się zdobyć 2.000 fanów, ale to nie poskromiło apetytu kogoś kto nosi nazwisko Bennington.
Wraz z dziewczynami od zawsze miałyśmy przed oczyma otwarty świat na naszą muzykę, i właśnie taka sytuacja się przytrafiła.
Mam ją zaprzepaścić przez jedną osobę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz